Gotowa/y na swój pilot?
Wejdź na scenę!

🎞️ Kto gra główną rolę?

Piotr, technolog, lat 46. Chciał wreszcie mówić po angielsku podczas podróży – swobodnie, bez stresu, z uśmiechem.

🎞️ Co ją blokowało?

Przez lata tkwił na poziomie A2. Miał za sobą kilka kursów, ale bez efektów.
Wakacje = milczenie. Nerwowe „yes”, unikanie rozmów.

„ Uczyłem się angielskiego w szkole i na studiach, potem trochę samemu ale nigdy w oparciu o konwersacje, raczej studiowanie tekstów, tłumaczenie i bierne uczenie się słownictwa. Nie umiałem inaczej i też nie wyobrażałem sobie, jak może to wyglądać inaczej. Z góry założyłem, że skoro tyle lat próbowałem bez skutku to nic już mi nie pomoże.”

🎞️ Kto był jej ekipą filmową?

W NonStop English usłyszał jedno zdanie: „Nie musisz być gotowy. Musisz wejść do sceny.”

 „Przeżyłem szok od pierwszej lekcji! W tej szkole mówi się po angielsku od samego wejścia, może niepoprawnie i niezręcznie ale każdy uczestnik mówi pomimo ograniczonych możliwości, a lektor zachęca każdego i nie przerywa.”

Zdecydował się spróbować – z ciekawością, ale i niepewnością.

🎞️ Jak wyglądał jej plan?

▶️ Zajęcia z naciskiem na mówienie
▶️ Ćwiczenia w formie scenek
▶️ Systematyczny rozwój – ale bez presji

„Polubiłem swoją grupę i lektora, te lekcje pełne dynamiki i samych rozmów na ciekawe i użyteczne tematy sprawiały mi taką radość, że przychodziłem nawet jak nie byłem przygotowany. Z resztą zawsze był czas na ustną powtórkę na początku zajęć, więc mogłem szybko przypomnieć sobie najważniejsze rzeczy.”

🎞️ Co było wyzwaniem?

Największe wyzwanie: regularność + powtórki w domu (Quizlet = wróg drugoplanowy).

„Nie wystarczy przyjść na zajęcia dwa razy w tygodniu i a potem nic nie robic, trzeba zajrzeć do notatek choć przez 5 minut dziennie – próbowałem choć przyznaje, że nie zawsze mi się to udawało.”

🎞️ Co osiągnęła?

Po 2 latach: poziom B1, swobodna komunikacja za granicą.
Zamiast analizować każde słowo – po prostu mówi. I to działa.

„W końcu rozmawiam, a nie milczę na wakacjach.”

🎞️ A co, jeśli by nie spróbowała? 

Zostałby z przekonaniem, że angielski nie jest dla niego.

„Nie chciałem już być jedynym milczącym na wakacjach. Zwłaszcza, że moja żona mówi po angielsku płynnie a syn uczy się języka bardzo szybko i już mnie przegania.”